Delphi czy Visual Studio – co wybrać do nauki?

Środowisko Delphi zrewolucjonizowało programowanie okienkowe. Oprócz szybkości wytwarzania aplikacji, spowodowało drastyczne zmniejszenie ilości czasu niezbędnego do zbudowania prototypu programu i to jednocześnie przy zmniejszonej ilości błędów. Pierwsza wersja środowiska została opublikowana w roku 1995, zaś potem nastąpił jego prawdziwy rozkwit. Dla mnie prawdziwą rewolucją była wersja 6, którą zachwycały się rzesz programistów, zaś wersja 7, zwana w kręgach programistów „ostatnią dobrą wersją Delphi”, w rzeczywistości nie przyniosła (na szczęście) wiele zmian w stosunku do poprzednika[1]. Całą historię ewolucji środowiska Delphi można prześledzić tutaj. Niestety wraz z nowymi wersjami, kolejne firmy rozwijające środowisko Delphi (Borland, CodeGear oraz Embarcadero), wprowadzały coraz bardziej drastyczną politykę licencyjną oraz drastyczny wzrost cen, a przez to Delphi stale traciło na popularności. Gwoździem, być może jeszcze nie do przysłowiowej trumny, lecz do kolejnego odchodzenia programistów od Delphi było opracowanie nowego języka programowania C# oraz udostępnienie znakomitego, a przy tym – darmowego środowiska Visual Studio przez firmę Microsoft. Jednocześnie nie owijam w bawełnę – ten wpis ma na celu zniechęcić początkujących programistów do Delphi – jeśli nie jest jeszcze za późno, czyli gdy jeszcze nie zaczęli nauki.

Oferta cenowa nowego właściciela Delphi – firmy Embarcadero przeraża. Choć wysoka cena nie stanowi problemu dla przedsiębiorstw wytwarzających oprogramowanie, to dla samodzielnego developera – hobbysty czy chcącego sobie dorobić studenta, zakup licencji Delphi jest w praktyce niemożliwy przy cenie na poziomie 1.600EU. Nie mam tu na myśli wersji starter, lecz środowisko w wersji przynajmniej professional. Firma Embarcadero próbuje co jakiś czas zachęcić programistów do własnych produktów, wypuszczając okrojone wersje typu starter – ostatnio nawet za darmo. Tyle tylko, że za pomocą tych wersji można co najwyżej nauczyć się podstaw programowania w Pascalu. Tylko po co komuś nauka średniowiecznego języka? Kiedyś Borland uszczęśliwił programistów, wypuszczając darmową wersję Turbo Delphi Explorer 2006, w dodatku wyposażoną całkiem przyzwoicie, jednak jak zwykle zastawił na programistów pułapkę – zakazał instalacji komponentów i trzeba było się męczyć z ich dynamicznym tworzeniem – o ile chciało się postępować zgodnie z licencją, bowiem i na to były sposoby. Dodatkowo instalacja środowiska w wersji 2006 wymagała .NET 1.1, co z czasem sprawiło, że używanie tej wersji środowiska w Windows wyższym niż 7 x64 było problematyczne, lecz na szczęście możliwe. Świat jednak postępuje i trzymanie się wersji Explorer 2006 jest obecnie frustrujące, także ze względu na częste problemy ze stabilnością.

Microsoft najwidoczniej dostrzegł w głupocie konkurenta szansę dla wypromowania własnego języka C# i środowiska Visual Studio, zalewając rynek świetnymi narzędziami. Tego typu działania to właściwy sposób na powolne, lecz postępujące usuwanie konkurenta z rynku. Tym bardziej, że Embarcadero samo podkopuje własną pozycję, pobierając niemałe opłaty nawet za wersje edukacyjne własnych produktów. Tymczasem przyszłością są młodzi programiści, którzy w coraz większym stopniu serdecznie nienawidzą zarówno Pascala, jak i dziwnej borlandowskiej składni C++. Po co szkolić programistów Delphi, skoro są o wiele lepsze nowsze języki? Fakt – Object Pascal jest prosty, zaś Delphi wręcz stworzone do baz danych, jednak za kilkanaście lat świat zaleją programiści .NET, bo wszystko na to wskazuje. Embarcadero zaś będzie zmuszone do obniżenia cen swojego produktu lub zaprzestanie jego rozwoju.



Mimo wszystko Pascal, a raczej Delphi, to dobry produkt, który umożliwia szybkie tworzenie aplikacji bazodanowych. I to właśnie filozofia programowania aplikacji bazodanowych trzyma mnie przy tym archaicznym języku. Nie do końca odpowiada mi .NET, choć używam także Visual Studio. Niewątpliwą zaletą Delphi są szybkie pliki wynikowe – o wiele szybsze od dziwnych wynalazków .NET. Tak, wiem programy pisane w .NET muszą się najpierw skompilować, później działają szybciej, lecz jakiegoś przyspieszenia nie zauważam. Środowisko Visual Studio nie jest też pozbawione błędów – długo się uruchamia, czasem się coś „wykrzaczy”, a to zniszczy napisany kod formatki, nie zawsze poprawnie usuwa śmieci w kodzie, etc. Ale jest darmowe więc chyba nie powinienem narzekać. Poza tym, wszystko łatwo naprawić w kodzie. Dziś liczy się .NET i zainteresowanie c# wydaje się rosnąć.

Embarcadero chwilowo się przebudziło, bowiem niedawno zorganizowali promocję, w ramach której wspaniałomyślnie udostępnili darmową wersję Delphi Starter Berlin 10.1. Jednak po przetestowaniu i pierwszej radości, zdziwiłem się, że ta wersja była kiedykolwiek sprzedawana za kwotę wyższą niż koszt nośnika, bowiem nie zawiera nic, co można wykorzystać bez zakupienia dodatkowych bibliotek. Co więcej – licencja ograniczona jest do aktywacji na 5 komputerach. Licencja jest na osobę, jednak miałem zainstalowaną wersję Berlin na 3 laptopach, komputerze domowym oraz komputerze w firmie. Po prostu pisze tam, gdzie akurat jestem. I wszystko fajnie działało, dopóki nie wymieniłem sprzętu i gdy zaszła potrzeba ponownej instalacji na nowych maszynach. Wówczas instalator odmówił przyjęcia klucza, zaś ja – szczęśliwy posiadacz Delphi Berlin, nie mogłem z niego korzystać. Ciekawe, czy w wersjach Professional tego typu obostrzenia również obowiązują. Dziwne – mam licencję, ale jednak nie mam. Pisałem w tej sprawie do pomocy technicznej, jednak uzyskałem odpowiedź, że na dzień dzisiejszy nie przewidują zwiększenia liczby aktywacji w wersjach starter na dane konto. Dla porównania wersje Delphi Explorer 2006 można instalować na wielu stanowiskach, jeśli dotyczą one jednej właściciela. Wystarczy wgrać plik licencyjny i wszystko działa. W przypadku wersji Berlin update 2, to już nie zadziała. Jeśli macie na to jakiś inny „patent” niż tworzenie nowego kona – piszcie.

Delphi 10.1 Berlin posiada ograniczoną liczbę aktywacji dla jednego klucza – potem środowiska nie da się zainstalować. Nie pomaga telefon do producenta. Proszę zwrócić na to uwagę, bowiem z pewnością kiedyś zajdzie potrzeba wymiany komputerów za kilka lat.

Kolejną wadą licencji Embarcadero ustalono limit przychodu firmy dla wykorzystania wersji starter na 1000$, co jest po prostu śmieszne. W przypadku Visual Studio mamy zaś pełną wersję środowiska z licencją, która nie nakłada żadnych ograniczeń w sprzedaży oprogramowania komercyjnego.

Może więc warto przesiąść się na Visual Studio? Fakt – przesiadka dla programisty Delphi może trochę boleć, lecz osobiście po pół roku zdążyłem się przyzwyczaić i sięgam do mojego Delphi 2006 Explorer czy wersję Berlin coraz rzadziej.

Wskazówka dla przesiadających się z Delphi na Visual Studio: gorąco polecam dodatek DevArt Dot Connect, który sprawi, że zamiast bólu przesiadki, ujrzycie przyjemne podobieństwo podczas tworzenia aplikacji bazodanowych. Koszt jedynie 100$, zaś gwarancja mniejszego stresu i zwiększenie produktywności – bezcenne. Programuję głównie aplikacje korzystające z MS SQL, stąd zakupiłem wyłącznie dodatek dla tej bazy i niezwykle cenię sobie pracę z nim, ze względu na podobieństwo z Delphi, ale także ze względu na znaczne przyspieszenie wizualnego tworzenia aplikacji, z minimalnym nakładem kodowania przy tworzeniu połączenia czy modyfikacją rekordów. Przyznam, że tworzenie aplikacji bez narzędzi DevArt było dla mnie w Visual Studio mocno denerwujące. Dziwię się nawet, że Microsoft nie zastosował podobnego modelu dostępu. Mamy za to Entity Framework czy inne ORMy i choć czasem z nich korzystam, do mniejszych projektów wolę podejście tradycyjne, czyli może mniej efektowne, ale sprawdzone.

Niech ten tekst będzie odpowiedzią na pytanie, czy warto zaczynać uczyć się Delphi, czy może lepiej rozpocząć naukę Visual Studio. Mam nadzieję, że odpowiedź jest jasna. Nie wnikałem tu w strukturę języków, biblioteki, możliwości, wady, pułapki, etc., ponieważ uważam, że to nie ma sensu. Przypomina mi to kłótnię o wyższość jednych świąt nad drugimi.

Podczas pisania tego wpisu chodziło mi głównie o dostęp do narzędzi dla młodych programistów oraz koszt późniejszego wejścia na rynek, gdzie w przypadku Delphi na start należy wydać co najmniej 1600 EU, zaś w przypadku Visual Studio koszt wynosi 0 lub opcjonalnie 100$ za bibliotekę dostępu do bazy danych. Oczywiście są też wersje płatne Visual Studio i tak dla przykładu wersja 2015 professional to koszt netto wynosi 2.400zł, lecz istnieje duże prawdopodobieństwo, że do średniozaawansowanych projektów, wystarczy wersja darmowa.

Dlaczego należy pamiętać o kosztach narzędzi przy wyborze języka do nauki? Ponieważ naturalne jest, że każdy młody programowania będzie chciał kiedyś na programowaniu zarabiać – i na tym polu Visual Studio deklasuje rywala. 

I jeszcze jedno – wiem, że powszechne jest piractwo i można pobrać nielegalne wersje Delphi, lecz nie próbujcie tego robić, bowiem później i tak nie sprzedacie szerokiemu gronu własnych aplikacji, gdyż będą one nielegalne. Chyba że świadomie bierzecie pod uwagę konieczność zakupu środowiska Delphi. Jeśli nie posłuchacie i nie macie środków finansowych, swoje programy stworzone w nielegalnym Delphi będziecie sprzedawać po cichu, w kilku egzemplarzach, kolegom lub sąsiadowi za kilka stówek, ale przecież nie o to tutaj chodzi…

[1] – jeśli brać po uwagę programowanie klasycznych aplikacji Windows.

1831total visits,1visits today

Tagi .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

89 + = 93